Aktualizacja: 28.08.2013
Napisz do nas
Oœrodek Szkolenia Monocyklistów

Jak to się zaczęło ?



W maju 1970 roku mój ojciec, Rajmund Murlowski (1922-1978), opracował projekt jednokołowego rowerka, na wzór modelu widzianego kilka lat wcześniej. Sam w młodości ćwiczył elementy akrobatyki, boks, zapasy, a w sztukach walki osiągnął poziom czarnego pasa. Niestety, jego marzenia o pracy w cyrku przerwała wojna. Kiedy w czerwcu 1970 roku w domowym warsztacie wykonał prototyp monocykla, w pewien sposób zrealizowały się jego młodzieńcze marzenia.

Pamiętam chwilę, kiedy pewnego dnia ojciec zawołał mnie do warsztatu. Po wejściu zdumiony zobaczyłem gotowy jednokołowy rower, a ojciec powiedział tylko - naucz się na tym jeździć ! Pierwsza próba, jak i wiele następnych, skończyła się niepowodzeniem. Jednak uparcie dążyłem do celu, pomimo tego, że czasami boleśnie przekonałem się, że nauka jazdy na monocyklu nie jest łatwa. Operując pedałami i balansując ciałem należy utrzymać równowagę w dwóch płaszczyznach. Równowaga przód-tył utrzymywana jest przez odpowiednie przyspieszanie i zwalnianie monocykla za pomocą pedałów. Utrzymywanie równowagi poprzecznej do kierunku jazdy polega na jeździe "wężykiem" (zazwyczaj niedostrzegalnym dla zewnętrznego obserwatora). Ze względu na stałe połączenie pedałów i koła poprzez oś prędkość poruszania się monocykla zależy od średnicy koła i prędkości poruszania pedałami. Dlatego do jazdy na dłuższe odległości używa się monocykli z dużym kołem (od 28 cali do 36 cali średnicy), podczas gdy do trików i jazdy "freestyle" znacznie odpowiedniejsze są koła 20 cali.

Sztukę jazdy na monocyklu opanowałem po kilku miesiącach treningu, ale dopiero wczesną wiosną 1971 roku odważyłem się wyjechać na swym dziwnym wehikule na uliczki Chrzelic, gdzie wzbudziłem sensację wśród mieszkańców. Moje pierwsze sukcesy spowodowały, że szybko znaleźli się chętni do naśladowania. Drugim odważnym, który opanował jazdę na monocyklu był syn dyrektora miejscowej Szkoły Podstawowej, Witold Bień (obecnie pracownik cyrku). W następnym roku dołączyli do nas inni koledzy - Bernard Zając, Zygfryd Bota i Krystian Wróbel, a w późniejszych latach wielu innych.

Nie sposób tu wszystkich wymienić, ale o wszystkich należy pamiętać! Do grona ekwilibrystów należeli m.in. Arnold Kimmel, Hubert Daniel, Aniela Kolek, Jadwiga Jasik, Aleksandra Bień, Henryk Win, Zygfryd Roden, Henryk Kapleta, Jan Uliczka, Herbert Neugebauer, Hubert Zając, Irena Kolek, Iwona Roden, Roman Walocha, Andrzej Rak, Janusz Żegleń, Tomasz Jasik, Irena Lisoń, Zygmunt Rzyszka, Krystian Cibis, Karina Bas, Jarosław Dąbrowski, Gerard Brueszke, Bronisław Brueszke, Marianna Lyra, Adam Tej, Krzysztof Kimmel, Hubert Kolek, Robert Kamrat, Jerzy Bas, Leon Kolek, Robert Cholewa, Piotr Suchan, Alfred Kolasa, Leokadia Kolasa, Hubert Kamionka, Henryk Chowaniec, Paweł Kolek, Joanna Różyczka, Karina Suchan, Waldemar Hampel, Anna Kolek, Grażyna Bień, Adam Walocha, oraz wielu innych. Jednak w okresie lat 1971 -73 naukę na monocyklu opanowało tylko kilku moich kolegów.







Powrót do kroniki




Eryk Murlowski    
powrót do strony głównej